WIERSZYKI I BAJECZKI

Na placu zabaw

Na Plac Zabaw przyszły dzieci, bo choć luty bystro świeci
słoneczko prawie od rana. Babcia też tu jest nie sama.
Zerka na Piotrusia z ławki, wzięła mu w siatce zabawki 
i ziarno dla ptaszków – proso, gdyż z głodu swe piórka stroszą.
Piotruś pamiętał o ziarnie,  które z woreczka wygarnie
do karmnika za huśtawką, starczy sikorkom i kawkom.
Chociaż zima jest bezśnieżna, pomoc ptaszkom jest potrzebna,
by przetrwały chłody, deszcze, a do wiosny trochę jeszcze.
Wiele babć przyszło z wnukami i chwalą się pociechami,
jedna, że zdolny w śpiewaniu, najszybszy z dzieci w bieganiu.
Druga, jak jej wnuk jest ładny i we wszystkim też zaradny.
Przy babci Piotrka siedziały no i tak się przechwalały.
Wtem Piotruś przyszedł po ziarno. Babciu, ucztę nadzwyczajną
będą wszystkie ptaszki miały – rzekł i pobiegł. Wnuś wspaniały!
– babcia z dumą powiedziała, gdy nagle, sio! –  usłyszała.
Sio, a sio! – krzyczeli chłopcy ci wychwalani, nie obcy
na ptaszki, tak je straszyli czym Piotrusia zasmucili.
Gdy wtem deszczyk się rozpadał,  kto miał parasol rozkładał,
niektóre dzieci nie miały, mokły. By nie chorowały.
Lecz Piotruś miał i zapraszał, pod swój, co głośno ogłaszał,
 że pod parasol zabierze by nie zmoknąć w dużej mierze.
Zaś wnusiowie wychwalani, pod parasol wziąć? – oj za nic!
Kroczą pod parasolami,  aż ich babciom wstyd jest za nich.

Morał z bajki mamy taki: świetnie gdy zdolne dzieciaki,
ważne by kochać umiały, drugich też zauważały.

Kazimiera Woźniak

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *