WIERSZYKI I BAJECZKI

Wirus, a mydełko



Dzieci, czas na podwieczorek, babcia informuje,
lecz proszę, niech najpierw rączki każde z was umyje.
Znowu myć? – tak, myć dokładnie i długo mydełkiem,
potem spłukać ciepłą wodą, zmyć wirusy wszelkie. 
Eee, Pola się krzywi na to, myłam już dwa razy,
na co Filip odpowiada, unikniesz zarazy!
Piotrek najpierw przysłuchiwał się, wreszcie dodaje,
Pola pamiętasz ślimaki w zeszłym roku, majem?
– dla poziomek i dla kwiatów były jak zaraza,
żerowały na lilijkach. Pola, ty uważasz?
Tak, pamiętam jak lilijce listeczki zjadały,
i kwiat więdnął, no bo kwiaty wtedy chorowały.
Wówczas skruszone skorupki z jaj przy nich sypałem,
by ślimak po nich nie przeszedł, tak kwiat ratowałem!
Z dumą Filip to oznajmił i stwierdził, dlatego
byśmy chorób uniknęli, myjmy dnia każdego
często ręce, by uniknąć właśnie zakażenia.
Wiedz, że mydełka się boją.  Lecz mydła tu nie ma!
 Ja mam mydło, mam też talerz z wodą, w niej pieprz pływa,
Piotruś cieszy się, że będzie eksperyment chyba.
Lubi bardzo, kiedy babcia tak im coś tłumaczy,
już siądzie tuż obok babci no i będzie patrzył.
Pokażę wam jak mydełko działa na wirusa,
tu jest nim pieprz. Wkładam palec do wody i ruszam.
Patrzcie, pieprz nasz – czyli „wirus” jest wokoło palca,
teraz zobaczmy jak mydło działa na zuchwalca.
Zamoczcie paluszki w mydle i włóżcie do talerza.
Wirus – pieprz, uciekł od palców, ja wprost niedowierzam.
Pola, tak samo się dzieje z wirusami na dłoniach,
giną wtedy, gdy mydełkiem mycia rąk dokonasz.
Gdy zginą na pewno będziesz wciąż tryskała zdrowiem,
Już wiem, nie zarażą wtedy. Tacie o tym powiem.
Piotrek, Pola i Filip w mig pobiegli do łazienki,
namydlają mocno dłonie, rumor tam jest wielki. 

                                                                               K.Woźniak

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *