DUSZPASTERSTWO TURYSTYCZNE "PIELGRZYM"

SANKTUARIA ZIEMI WŁOSKIEJ – MADONNA DELLA CORONA

 Sanktuarium Madonna della Corona położone jest poniżej Spiazzi, niewielkiego miasteczka w prowincji Werony, w bezpośredniej okolicy Jeziora Garda, w masywie Monte Baldo, wysoko ponad doliną Adygi. Wznosi się -a może lepiej napisać zawieszone jest- na wysokości 774 metrów n.p.m. i jest jednym z najwyższych miejsc pielgrzymkowych we Włoszech .

     Nazwa „della Corona” (Korona) odnosi się do pierścienia górskich wierzchołków, które otaczają kościół i które kształtem przypominają koronę, zadziwia wyglądem bardzo odmiennym od znanych nam obiektów sakralnych – sprawia wrażenie jakby było zawieszone między niebem a ziemią. Gdy się patrzy na nie z oddali można mieć wrażenie, czy jego niezwykłe położenie nie jest po prostu optycznym złudzeniem?  Podchodząc bliżej i widać, że nie jest to złudzenie, a prawdziwy architektoniczny majstersztyk. Sanktuarium wtulone jest w skałę,  jego dwie ściany to lita skała góry Monte Baldo, wydaje się jakby kościół wyrastał ze skały i był jej częścią. Monte Baldo i Madonna della Corona, natura i ludzka precyzja, zlewają się w jedność.

     Szlak prowadzi w malowniczych okolicznościach przyrody,  znajdują się na nim nie tylko piękne widoki, ale także rzeźby przedstawiające drogę krzyżową.

                                                   PRZYJAZD DO SPIAZZI

    Kiedy 5 maja , już w drodze powrotnej do Polski, pięliśmy się (autobusem) serpentynami po masywie Monte Baldo, naszym oczom ukazywały się ośnieżone szczyty gór, nikt nie przypuszczał iż na miejscu ,w Spiazzi , przywita nas śnieg i temperatura w okolicy 0 stopni Celsjusza !!! Część  osób z naszej grupy zdecydowała się , mimo zimnego wiatru i śniegu, przejść pieszo do Sanktuarium. Pozostałe osoby mogły pojechać busami , ale okazało się iż przy tej pogodzie żaden kierowca nie miał odwagi jechać więc musieli zostać w autobusie. Po miasteczku plątał się jeden pies który , mimo zimna, witał nas w oczekiwaniu na jakiś pyszny kąsek. Mieszkańców „0”. 

     Schodziliśmy stromymi schodami w dół. Po drodze mijaliśmy stacje Drogi Krzyżowej –  posągi z brązu, autorstwa pochodzącego z Werony architekta Raffaela Bonente. Ogromnie sugestywna jest  replika Grobu Pańskiego z wielkim okrągłym kamieniem zastawiającym wejście…

      Idąc tak przed siebie ciągle miałam wrażenie jakbym balansowała nad przepaścią –to dolina Adygi sprawiała i  ścieżka prowadzona niekiedy blisko nad doliną.

      Stopniowo  naszym oczom zaczęło ukazywać się Sanktuarium. Stojąc u stóp schodów prowadzących już bezpośrednio do  kościoła , wydawało się iż masyw skalny „wisi” nad bryłą budowli i że podtrzymuje tą skałę jedynie wieża kościelna…

                                 WZMIANKI  HISTORYCZNE

     Podobno już w XI wieku w Monte Baldo (wzgórze na którym zbudowana jest świątynia) było pustelnią, żyli tutaj izolowani mnisi zależni od opactwa św. Zenona w Weronie. Dopiero 200 lat później  rozpoczęto budowę klasztoru i kaplicy. Wybudowana kaplica poświęcona była Matce Bożej z góry Baldo. Dostęp do kaplicy był możliwy poprzez wąski i niebezpieczny szlak wiodący po zboczach stromych skał. 

    Przyjmuje się, że Sanktuarium Madonna della Corona powstało trzy wieki później. Według legend pewnej nocy w 1522 roku nad Monte Baldo nagle rozbłysło światło. Były to  Anioły, które niosły z wyspy Rodos na zbocza Monte Baldo figurę Matki Boskiej, ratując ją przed atakującą wyspę flotą muzułmańską Sulejmana II. Tak mówią legendy, ale jak było naprawdę, tego nikt nie wie.

      Przeciw tej dacie przemawia znalezienie w schowku obecnego Sanktuarium  XIII-wiecznego obrazu przedstawiającego Madonnę Dzieciątkiem, którą czczono jeszcze w pierwszej kaplicy.

      W  XVI wieku wzniesione zostały, zachowane do dzisiaj schody, pierwsze-szersze o 556 stopniach prowadzą od źródła w Spiazzi ( zwanego Fonte Dell Indipendendenza-Źródła Niepodległości) i drugie, węższe, z 234 stopniami, wykute w skale wzdłuż pierwotnego wąziutkiego i niebezpiecznego szlaku.

      W 1625 roku rozpoczęto budowę bardziej obszernego kościoła. Świątynię wzniesiono ponad 4 metry nad starszym kościołem , który pozostał pod prezbiterium nowej budowli.

     W XIX wieku poszerzono kościół a zakończenie tychże prac świętowano 17 września 1899 roku dokonując zarazem koronacji Figury Matki Bożej Bolesnej (Piety).

  W późniejszych latach kościół stale upiększano i poszerzano. W 1922 roku ukończono wznoszenie wieży zwieńczonej strzelistą iglicą, dokonano modernizacji drogi dojazdowej oraz otwarto wykuty w skale tunel prowadzący do Sanktuarium.  

                                            OBECNA BAZYLIKA

      Zjawiskowe są  widoki wokół budowli kościoła, ale także, a może raczej przede wszystkim, zjawiskowa jest architektura Sanktuarium. Jego dwie ściany to lita skała. Do skały „przyklejona” jest konstrukcja kościoła. Zbudowany został on z taką precyzją, że wydaje się jakby wyrastał ze skały i był jej częścią. Wnętrze zadziwia prostotą i swojego rodzaju surowością, żadnego przepychu-tylko metal i kamień ,  zadziwia wyglądem tak odmiennym od znanych nam obiektów sakralnych.

   Ostatnia przebudowa miała miejsce w roku 1974 i trwała do 1978.  Założeniem projektu było zburzenie dotychczasowej świątyni przy jednoczesnym zachowaniu jej znaczących i piękniejszych elementów i właśnie w tym czasie skała stała się integralną częścią budynku. 

     W 1982 Sanktuarium Matki Bożej Della Corona otrzymało tytuł BAZYLIKI MNIEJSZEJ ,a jednym z najważniejszych wydarzeń podczas 500-letniej historii kościoła, były odwiedziny papieża Jana Pawła II w 1988 roku, który wraz z wiernymi modlił się tu do Madonny o to „by chrześcijanie tak byli zjednoczeni z Chrystusem, jak to Sanktuarium zespolone jest ze skałą, na której zostało wzniesione”…

                                   DZIEŃ DZISIEJSZY SANKTUARIUM

        Takie położenie i oddalenie od większej cywilizacji to idealne miejsce do wyciszenia i medytacji.  Tak było przez długie lata, ale dziś Sanktuarium Madonna della Corona jest także sporą atrakcją turystyczną przyciągającą czasem całkiem spore tłumy turystów-pielgrzymów. Im bliżej sezonu, tym chętnych do zobaczenia tej architektonicznej perełki jest coraz więcej. Jest dziś ewenementem na skalę europejską

       Piękno tego miejsca jest  niewyobrażalne-to ulubione miejsce dla tysięcy pielgrzymów szukających pojednania lub po prostu chcących przeżyć chwilę głębokiego spokoju. Tutaj każdy odnajduje się w modlitwie i zadumie a przeżyte doznania z pewnością kształtują duszę.

      Będąc już na miejscu, w Sanktuarium, zupełnie zapomniałam że na zewnątrz jest zimno. Niesamowity krajobraz otaczający to miejsce jaki i samo Sanktuarium wraz z jego historią sprawiło iż można było uwolnić się od przyziemnych trudów i zatopić się w modlitwie oraz choć na chwilę oderwać się od rzeczywistości…

Źródła: strony www oraz foldery                                                

Z pielgrzymkowo-turystycznym pozdrowieniem   Teresa Wolnicka-Ogiegło

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *