WIERSZYKI I BAJECZKI

Burza i kałuże

  Burza i kałuże

W letni dzień mama z córeczką, kiedy świeciło słoneczko,
na spacerek się wybrały i pieska Kulkę zabrały.
Do parku już prawie doszły, gdzie wysokie drzewa rosły,
wiewiórki w dziuplach mieszkały, w klombach kwiaty zakwitały.
Lecz nagle grzmot dał się słyszeć, pies od razu ku nim przyszedł,
wiatr coraz mocniej powiewał i ptaszek zamilkł, nie śpiewał. 
Mama stwierdziła, że burza może nadejść bardzo duża,
postanowiła, wracamy, w domu burzę przeczekamy.
A kim jest ta duża burza? – mamę zapytała Róża.
W domu opowiem, tymczasem chodźmy, burza już nad lasem.

Na niebie chmur przybywało no i coraz głośniej grzmiało,
do tego te błyski z nieba, mamuś, burzy bać się trzeba?
Ależ skąd, to kłótnie chmurek, jedna drugiej daje burę,
jeszcze z sobą się zderzają i wówczas błyski powstają.
A grzmot? – to chmur krzyki głośne, które bywają donośne,
potem się nieswojo czują i kłótni z sobą żałują.
Tak im przykro, że aż płaczą, dlatego deszczem nas raczą.
Grzmoty cichną, a deszcz leci i z kałuż cieszą się dzieci.
Róża chwilę pomyślała, potem znowu zapytała,
– mamusiu, dlaczego Kulka kiedy grzmi, zmyka z podwórka?
– psy nie znoszą huków głośnych, dla ich uszu wprost nieznośnych,
poza tym nie rozumieją, że to chmureczki szaleją.
Mama tłumaczyła Róży, a deszcz padał już nieduży,
i Kulka przy drzwiach czekała, widać na spacer iść chciała.
Mamusiu, włożę kalosze, chodźmy ku kałużom, proszę.
Wiesz, cieszę się że po burzy jest wkoło wiele kałuży.
Wiem córeczko, pójdę z tobą i pieska weźmiemy z sobą. 

Kazimiera Woźniak

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *